23-05-2012

Spojrzenie poprzez malarstwo na świat pozwala lepiej go poznać i zrozumieć – rozmowa z Krzysztofem Musiałem, artystą malarzem.


„Sztuka nie odtwarza tego, co jest widzialne, ale czyni je widzialnym” – tę uwagę wygłosił Paul Klee. Na ile pozostaje ona aktualna? Czym dla Pana są malarstwo, sztuka?

Myślę, że to doskonale definiuje malarstwo nowoczesne, które przecież bazuje na transformacji i interpretacji świata. Artysta tworząc, buduje na płaszczyźnie płótna zupełnie nową rzeczywistość. Posługując się własnym, indywidualnym językiem kreuje świat takim, jakim go postrzega. To zupełnie inny świat, który często powołuje nowe byty i przypisuje nowe znaczenia starym. A czym jest dla mnie?! Mógłbym wiele opowiadać, ale chyba nic nowego nie wymyślę poza tym, co często już było wypowiedziane. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że jest wielką przyjemnością – rodzajem kontemplacji.


W Pana obrazach można zauważyć dwie współistniejące tendencje. Z jednej strony poświęca Pan uwagę rzeczom wręcz niezauważalnym, prozaicznym („flaga”, „płot”, „podwórko”), podczas gdy z drugiej strony wskazuje Pan jakby na tematy egzystencjalne czy metafizyczne („ja jestem”, „w czasie i przestrzeni”, „przeobrażony”, „trwam”, „metamorfozy czasu”). Obie strony Pana malarstwa łączą podobne tonacje kolorystyczne, podobne posługiwanie się kolorem (np. biel, soczysta czerwień, błękit, granat, kolor pomarańczowy). W jakim sensie, i czy w ogóle, można mówić o spotykaniu się, współbrzmieniu prozaicznego detalu i przeżycia metafizycznego, egzystencjalnego?

Można powiedzieć… diabeł tkwi w szczegółach… i jest w tym wiele prawdy z uwagi na to, że te prozaiczne rzeczy, zdarzenia czy miejsca budują całość naszej rzeczywistości. Często pominięte, zmarginalizowane, wobec których przechodzimy obojętnie nie zwracając uwagi, w odpowiednim kontekście nabierają innych znaczeń i stwarzają duże pole do interpretacji także, metafizycznej czy egzystencjonalnej. Staram się to wykorzystać i w ten sposób budować i opowiadać. Także kolor i jego zdecydowane zestawienia, których używam pomagają osiągnąć ten efekt – przynajmniej mam taką nadzieję. Niejednokrotnie spotykam się z zupełnie różnym odczytem tego samego obrazu. I OK! Każdy bowiem odbiera obraz w sposób dla siebie właściwy, zgodny z własnymi doświadczeniami. Moim celem jest otwarcie właśnie takich możliwości i to utwierdza mnie w przekonaniu, że to dobra droga.

-> Portfolio Krzysztofa Musiała



W Pana obrazach pojawiają się często jakieś osoby, ich zarysy. Nie widać jednak nigdy ich twarzy. Czy jest to jakiś znak szczególny? Czy byłoby to może wskazanie na anonimowość współczesnego człowieka?

Faktycznie… efekt zamierzony. Twarz to bardzo indywidualne medium”, pełne emocji, znaczeń i podtekstów. Chcę uniknąć dodatkowych treści, by nie sugerować, dookreślać zbyt mocno. Ale dobrze wpisuje się w to, o co Pan mnie pyta – anonimowość – szczególnie, jeśli spojrzeć na to przez pryzmat tematyki moich prac.


Ile czasu zajmuje Panu stworzenie obrazu? Czy tworzy Pan o określonych porach, czy nie ma to dla Pana większego znaczenia?

Najczęściej w porach dżinsowych… A tak poważnie, zazwyczaj wieczorową porą, kiedy cisza i trochę czasu dla siebie.


Czy szuka Pan inspiracji tylko w otoczeniu i przeżyciach, które można by nazwać duchowymi, czy też zwraca się Pan w tym wypadku ku innym malarzom? Jeśli tak, to czy mógłby Pan powiedzieć, kto konkretnie Pana inspiruje – inspirował?

Zdecydowanie szukam w otaczającej mnie rzeczywistości. Działa na mnie najmocniej i daje inspirację do pracy. Chociaż oczywiście nie pozostaję obojętny na to, co dzieje się dzisiaj w malarstwie, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie formalne.

 

 

 

Jeden z teoretyków postmodernizmu zaproponował tezę, że obecnie żyjemy w otwartej czasoprzestrzeni, gdzie nie ma już miejsca na tożsamość, a w zamian tego proponowane są nieskończone transformacje. Czy malarstwo współczesne, Pana zdaniem, wpisuje się w tak rozumianą czasoprzestrzeń? Czy też jest może ono schronieniem dla tożsamości? Jeśli tak, to w jakim sensie?

Mimo wszystko uważam, że jest „schronieniem dla tożsamości”. Jakkolwiek podchodzilibyśmy do malarstwa, będzie ono indywidualną wypowiedzią artysty, przesiąknięte jego własną interpretacją, na którą przecież wpływ ma wiele czynników – wychowanie, światopoglądy, otoczenie, w którym funkcjonuje itd. To jego osobiste spojrzenie na rzeczywistość, mniej lub bardziej precyzyjnie wypowiedziane… ale jego! Stwierdzenie, że nie ma miejsca na tożsamość i indywidualizm, a co za tym idzie subiektywne spojrzenie, oznaczałoby, że można stworzyć dzieło obiektywne, a to moim zdaniem niemożliwe.


Czym tłumaczyłby Pan popularność takich artystów jak, na przykład, Wilhelm Sasnal – chyba najbardziej rozpoznawalny w świecie polski artysta współczesny. Jest przecież sporo malarzy tworzących w podobnym stylu. Dlaczego właśnie Sasnal? Co, Pana zdaniem, warunkuje współcześnie popularność i sławę danego artysty?

To prawda, widzę wielu, moim zdaniem nawet ciekawszych malarzy, ale cóż, tak ten świat już jest poukładany. Mieszanina szczęścia – talentu – promocji. Ze wskazaniem na to ostatnie.


Czego szuka Pan u innych malarzy w przeszłości i obecnie? Co według Pana przesądza o trwałości dzieł sztuki?

To trudne pytanie. Nie podejmę się stwierdzenia, co o tym przesądza. Jedno mogę jednak stwierdzić, że najlepszym i chyba jedynym obiektywnym krytykiem jest czas. Jeśli chodzi o moje inspiracje, to są one zróżnicowane, cenię sobie np. Nowosielskiego za kompozycję, tak jak i na przykład Pop Art za – ogólnie rzecz biorąc – interesujący sposób postrzegania świata. Z wielu zjawisk w malarstwie, jak i z malarzy, którzy mieli i mają na mnie wpływ, czerpię coś innego. Chyba podchodzę do tego bardzo wybiórczo.


Pracuje Pan z uzdolnioną plastycznie młodzieżą. Co chciałby im Pan przekazać oprócz aspektów techniki malarskiej?

Przede wszystkim zarazić ich jeszcze bardziej sztuką. Ale również zwrócić uwagę, że spojrzenie poprzez malarstwo na świat pozwala lepiej go poznać i zrozumieć.


Jak ocenia Pan obecny rynek sztuki w Polsce? Czy zauważa Pan może jakieś trendy, mody? Co, według Pana, skłania ludzi do nabywania obrazów?

Widać ożywienie na tzw. rynku sztuki. To pocieszające, że coraz więcej osób interesuje się malarstwem. A co ich do tego skłania?!… Mam nadzieję, że fascynacja.

 

Krzysztof Musiał – urodził się w 1972 roku. Ukończył WSSS oraz Wydział Edukacji Artystycznej w Poznaniu. Mieszka w Poznaniu. Zobacz Portfolio Krzysztofa Musiała


Rozmawiał: Rafał Dubaniowski

   Dodaj do   Wykop.pl   Gwar.pl   Linkr.pl



Działy Artserwis.pl
Wyszukaj portfolio

Dział:

Miasto:

Nazwisko lub nr portfolio:
  
[z]aawansowane wyszukiwanie
Powiadom znajomego

o tej stronie.

Twój e-mail:

E-mail adresata:

© 2002-2004 MEDIACOM, © Virtualline LLC 2002, PO Box 23517 Portland, OR 97281-3517, wszelkie prawa zastrzeżone